Boeing następcy tronu został zatrzymany w Monachium.
Tajlandia dołożyła wiele starań, aby odzyskać skonfiskowany na lotnisku w Monachium samolot. Teraz może odebrać Boeinga za kaucją 20 mln euro.
Tajowie stracili jednak zainteresowanie jak najszybszym zakończeniem tej sprawy. Sąd rejonowy w Landshut zwolnił właśnie za kaucją 20 mln euro tajlandzkiego Boeinga, którego administrator upadłościowy Werner Schneider kazał przed tygodniem skonfiskować na lotnisku w Monachium.
Dwadzieścia milionów euro, to mniej więcej połowa należności, jakiej od tajlandzkiego państwa domaga się administrator upadłościowy
niemieckiego koncernu budowlanego Walter Bau.
Decyzja sądu ucieszyła Schneidera, ponieważ za opłaty parkingowe,
ochronę i ubezpieczenie samolotu odpowiada ten, kto jest odpoowiedzialny za konfiskatę – w tym wypadku administrator upadłości. Za tydzień wychodzi wiele tysięcy euro.
Radość była jednak przedwczesna – tajlandzki minister spraw
zagranicznych nagle oświadczył, że żądana kaucja, którą stosuje się
zwykle w formie poręczenia bankowego, nie będzie wniesiona. Wyraźnie
Tajom się nie śpieszy, a proces, w którym sprawa ostatecznie się
rozstrzygnie, prawdopodobnie odbędzie się w sierpniu.
Cały spór wiąże się z należnymi opłatami za eksploatację odcinka
autostrady między lotniskiem w Bangkoku i centrum miasta, w której
budowie swego czasu brała udział firma Walter Bau. Sąd arbitrażowy
przyznał firmie w 2009 roku 30 mln euro, ponieważ jednak Tajowie nie
zapłacili wymaganej sumy, Schneider zdecydował się na krok ostateczny – konfiskatę samolotu następcy tronu na lotnisku w Monachium.
Tajowie twierdzą, że Boeing nie należy do państwa, tylko do następcy tronu. Zajęcie samolotu było więc niedopuszczalne. Problem zaostrzył się do tego stopnia, że pod koniec ubiegłego tygodnia z wnioskiem o uwolnienie maszyny wystąpił nawet minister Kasit Piromya w Berlinie u minister Cornelii Pieper.
Do kogo rzeczywiście należy samolot, będzie decydował już sąd rejonowy w Landshut. Przed ostatecznym wyjaśnieniem sąd zarządził jednak zwrot maszyny za milionową kaucją. Dla Taandii nie jest to jednak żadne rozwiązanie.
Minister Kasit powiedział, że jego kraj będzie się przed sądem domagał bezwarunkowego zwrotu maszyny.