Przypomnienie tego wybitnego pianisty niech będzie pretekstem do wskazania istotnej luki w naszym języku pisanym. O ile nazwiska i nazwy, dajmy na to francuskie albo niemieckie, zapisujemy dbając o "kreski", "daszki" itp., a tajskie, czy khmerskie konwertujemy na alfabet łaciński, to w przypadku alfabetu wietnamskiego gubi nas jego pozorna "swojskość". Dang Thai Son, to nie to samo co Đặng Thái Sơn; używane od dawna i powszechnie znane nazwy można spolszczać (nie piszemy wszak Sài Gòn, tylko Sajgon i nie Hà Nội, tylko Hanoi), ale co z resztą?